Handel żywym towarem Janusz? Nie podejrzewałem Cię

Nie znam się na strategii i taktyce organizacji brydża młodzieżowego, ale wizja gimnazjalistek z wypiekami na twarzach i nudnościami "bo jutro mamy klasówkę z przymusów podwójnych" jakoś do mnie nie przemawia.
Byłbym ostatnim, który głosowałby za wprowadzeniem brydża jako ocenianego przedmiotu. Pokazać jaka to fajna gra, zainteresować młodzieź - jasne. Jeśli im się spodoba - sami się wezmą za te przymusy.
Do mnie nie przemawia wizja tychże dziewczynek na klasówkach z suplesów albo uchi-mata. Ale to już się dzieje - Szkoły Mistrzostwa Sportowego są faktem. I wypadałoby się jakoś w to włączyć. Albo pogodzić się z faktem, że brydż nie jest sportem i brać się za gaszenie światła.
No i podział "płciowy" wydaje mi się zupełnie bez sensu.